Domowa pizza? Tylko na kamieniu!

Zdarzyło się Wam robić domową pizzę? Jeśli nie, to najwyższa pora spróbować!

Myślę, że do pizzy nie trzeba nikogo przekonywać, w zasadzie to nie znam chyba nikogo kto by jej nie lubił. Domową pizzę robiłem już wielokrotnie z różnych przepisów na ciasto. Jedne smakowały mi bardziej, drugie mniej – zdecydowanie wolę klasyczne, cienkie ciasto od drożdżowego.

Kilka dni temu, dostałem w prezencie do firmy Stone Center ich nowy produkt – kamień do pieczenia wraz z zapewnieniem, że nie upiekę już nigdy pizzy bez niego. Czy rzeczywiście tak będzie? Myślę, że tak – ale przekonajcie się sami!

Kamień ma 2 właściwości, które są najważniejsze. Pierwszą jest wchłanianie wilgoci z ciasta – dzięki czemu będzie ono ładnie zarumienione i chrupiące. Drugą jest akumulacja i równomierne oddawanie ciepła, co pozwala nam doskonale wypiec pizzę. To tyle jeśli chodzi o samą teorię. Prawda jest taka, że trzeba się samemu przekonać bo techniczne właściwości to nic w porównaniu z pysznym smakiem jaki dzięki nim osiągamy.

Przed pieczeniem pizzy kamień powinno się nagrzewać w piekarniku ustawionym na 250° przez ok. 30 minut. Poniżej przepis na ciasto, którego ja używam:

Składniki:

  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 30g świeżych drożdży
  • 250ml ciepłej wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • 3/4 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oliwy z oliwek

Sposób przygotowania:

Do pierwszej miski wlewamy ciepłą wodę, dodajemy cukier oraz rozdrobnione drożdże. Dokładnie mieszamy, tak aby drożdże całkowicie się rozpuściły i odstawiamy na 10 minut. W drugiej misce mieszamy mąkę z solą i oliwą, po czym wlewamy do nich nasz roztwór wody z drożdżami. Ciasto ugniatamy, aż do otrzymania jednolitej konsystencji (ok. 10 minut). Wyrobione ciasto przekładamy do naoliwionej i lekko oprószonej mąką miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na godzinę.

Z tak przygotowanego ciasta powinny nam spokojnie wyjść 4 pizze. Smarując ciasto sosem pomidorowym pamiętajcie, żeby zostawić brzegi „czyste”. Następnie możemy nałożyć nasze ulubione składniki i wrzucić pizzę na rozgrzany kamień.

Niestety zdjęcia są kiepskiej jakości, bo robiąc pizzę myślałem już tylko o niej 😉

IMG_0375 IMG_0376

A teraz najważniejsza część naszego wpisu – dzięki uprzejmości firmy Stone Center dostałem 2 dodatkowe kamienie, które mogę rozdać w konkursie. Aby wziąć w nim udział należy:

  1. Polubić fanpage Stone Center na Facebook’u – LINK
  2. Do piątku (31.01.2014r.) odpowiedzieć w komentarzach pod tym wpisem na pytanie: „Dlaczego to właśnie Ty powinieneś dostać kamień do wypieku pizzy”
  3. W sobotę 1 lutego razem z przedstawicielem firmy Stone Center wybierzemy 2 najlepsze komentarze – liczymy na Waszą kreatywność!
  4. Wyniki konkursu zostaną opublikowane pod tym wpisem oraz na fanpage’u firmy Stone Center.

Wpis powstał jako forma współpracy z firmą Stone Center.

SClogo

 

 

Aktualizacja 1.02.2014 godz. 22:00

Po długich i burzliwych dyskusjach, wraz z przedstawicielem firmy Stone Center wybraliśmy zwycięzców, którymi zostają Viola oraz Marta. Wszystkie komentarze tak bardzo nam się podobały, że postanowiliśmy rozdać jeszcze 2 nagrody pocieszenia dla: Magdy oraz KaWu. Ze zwycięzcami skontaktujemy się w poniedziałek. Wygranym gratulujemy, a reszcie dziękujemy za naprawdę świetnie komentarze!

  • Marcin

    zawsze się zastanawiałem na zakupem takiego kamienia. lecz zanim doszło do zakupu poniosła mnie wodza fantazji i spróbowałem upiec pizze w ten sposób, że oryginalną piekarnikową blache obracam do góry dnem i nagrzewam razem z piekarnikiem. Pizze rozkładam na papierze do pieczenia i na tym papierku umiejscawiam ja w piecu. Jeśli znajdziesz chwilę czasu spróbuj tego sposobu i powiedz czy jednak warto inwestować w kamień czy nie. pozdr!

    • Marcin różnica jest taka, że blacha nie trzyma tak ciepła jak kamień i nie zbiera wilgoci. Ja zawsze wcześniej piekłem pizzę na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i różnica w smaku i kruchości ciasta jest naprawdę duża 😉

  • Marta

    Zgłaszam się! 🙂 Natchnęło mnie do napisania wiersza (w dodatku akrostycznego), który z dumą przedstawiam poniżej 😀

    S iedząc głodna nieskończenie,
    T łumiąc głód i burczenie,
    O niemiała patrzę w lustro.
    N ic tu nie ma? Wszędzie pusto!
    E widentnie trzeba myśleć…

    C zyżby czas na włoską pizzę?
    E fektowną, bez spalenia.
    N ie możliwe bez kamienia!
    T oż to ósmy świata cud.
    E ch… a na serce istny miód…
    R azem pożegnamy głód!

  • Ola

    Bardzo często robię w domu pizzę…jednak piekąc na blaszce zazwyczaj spód jest niedopieczony a góra szybko się przypala… próbowałam różnych sposobów jak np. miska z wodą pod blaszką…jednak myślę, ze kamień do pieczenia pizzy nadałby jej chrupkości i charakteru jak pizzy z prawdziwej pizzerii.

  • Paweł Jaworowski

    Zawsze zastanawiałem się jaka to czarna magia sprawia, że pizza z pizzeri jest tak dobra (eureka?). Z wielką chęcią przygarnę kamień oraz wypróbuję go. Dlaczego ja? Mogę zapewnić, że w kącie stał nie będzie, mogę zaoferować wielce wysoką cenę jaką są szczere podziękowania, a żeby tego było mało – posiadam Paszport Polsatu. Jeżeli miałbym pobudzić trochę kreatywność oraz wyobraźnię powiedziałbym, że upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu i po mojej śmierci kamień wykorzystam jako nagrobek, ale tego obiecać wam nie mogę ^^

  • Viola

    Cześć!:)
    Od zarania dziejów rzeczą wiadomą jest, że tam gdzie pojawia się temat pizzy, tam też pojawia się Viola (niby przypadkowo). Mówiąc szczerze i z ręką na sercu, jest to jedyne danie, które jestem w stanie jeść dzień w dzień, o każdej porze dnia i nocy. Nie wiem skąd moja miłość do pizzy, ale jest ona tak wielka, że wygrywa nawet z istotnymi, życiowymi zasadami o dzieleniu się z innymi :D(u mnie zasada jest prosta: im szybciej złapiesz kawałek, tym lepiej dla Ciebie- oczywiste zawsze w tej rozgrywce wygrywam). Miłość ta jest tak wielka, że również teorię: „pizza tuczy”, zamieniłam na „pizza zmniejsza Twoje ubrania” – zdecydowanie z tą drugą lepiej się żyje:)
    A mówiąc poważnie… myślę, że wszyscy podzielą moje zdanie, że główny sukces w wypieku pizzy polega na tajemnicy ciasta, wiele z tych, które się zamawia jest albo gumowate, albo twarde, albo owszem chrupiące, ale tylko przez kilka chwil do momentu przestygnięcia, co innego w lokalu-wiadomo- ale na wyjście do lokalu nie każdy może sobie pozwolić, ze względu na czas. Przepis na moją domową pizzę jest już sprawdzony, ale ciągle czegoś w nim brakuje. Sądzę, że problemem jest sposób wypieku, czyli klasyczny, na blasze, w piekarniku. Pomimo pomieszania dwóch rodzajów mąk, dodania odpowiednich składników i dodania drożdży po odpowiednim czasie ciągle brakuje jej kruchości. Zdaje sobie sprawę, że normalny piekarnik, nie jest w stanie upiec nam pizzy jak w pizzerii, ale sądzę, że z pomocą kamienia jest to możliwe.

    Podsumowując…
    Dlaczego to ja powinnam dostać kamień do wypieku pizzy?
    Dlatego, że:
    ….jestem największą na świecie fanką pizzy
    ….pisząc tę odpowiedź dochodzę do siebie po wypadku podczas którego doznałam wstrząsu mózgu, ale hasło pizza było silniejsze i zmusiło, aby na chwilę „powstać”:D
    ….jako, że jestem uzależniona od facebooka zapewne będę wrzucała zdjęcia zrobionych wypieków, komentując dzięki komu mam ten cudowny, magiczny kamień, jednocześnie robiąc Wam dobry PR;D
    ….jeśli uda mi się zdobyć kamień, upiekę pizzę i zaproszę Was na nią:D
    P.S Bez obaw, przepis mam sprawdzony, do tej pory wszyscy żyją;))

    Pozdrawiam
    Viola S.

  • Magda

    To ja podzielę się swoimi skojarzeniami związanymi z pizzą:

    1. Nauka – pamiętam, jak mama uczyła mnie robić ciasto na pizzę, jak byłam małą dziewczynką. Dzielnie zagniatałam ciasto w kuchni i biegałam do mamy leżącej w łóżku, żeby ręką eksperta oceniła, czy jest dobre. Od tamtego czasu mama nie robi już ciasta na pizze, a dla mnie to pierwsze wspomnienie związane z pizzą.
    2. Tajemnica – dziś dzielę się swoim przepisem tylko z nielicznymi, wykorzystując umiejętność robienia pizzy jako pretekst do spotkań 🙂
    3. Przyjaciele i wspomnienia – związane z ludźmi i długimi rozmowami przy pizzy, a nawet motywacją do pokonania trasy Kraków-Kielce, tylko po to, żeby wpaść do studenckiego mieszkania na domową pizze.
    4. Różnorodność – ilekroć ktoś wpada na pizze dowiaduję się o nim czegoś nowego, jakie dodatki lubi a jakich nie. Uczę się smaków bliskich mi osób i przy tym zawsze poznaję ciekawą historię z ich życia.
    5.Współpraca i fantazja – pieczenie pizzy to swoisty rytuał, każdy ma swoje zadanie. Co więcej staramy się, żeby pizza była efektem radosnej twórczości (polecam np. łososia, ocet balsamiczny, ciemnie winogrona).

    Oczywiście wymieniać można dalej, ale dla mnie to chyba te podstawowe. Pizza-jest ze mną od dziecka, jako domowe „danie specjalne”. Wiele rozmów, wspomnień, wspólnej zabawy, próbowania smaków i przede wszystkim – ludzi. Jeżeli jest jakiś sposób (a jak rozumiem, autor tekstu właśnie go przetestował), żeby ta rytualna potrawa smakowała jeszcze bardziej charakterystycznie, to warto go wypróbować. Jestem zdecydowanie za! Inwestować warto w potencjały a nie w gwiazdy 🙂

  • KaWu

    Jest na świecie u podnóża pewnego lodowca mała rodzinna pizzeria. Otwarta codziennie jedynie przez pięć godzin. Pizza serwowana tam kosztuje od 4 do 6 euro. Nie jest wymyślna. Na darmo szukać tam krewetek, tuńczyka, ananasa i innych wymysłów na cieniutkim placku. Dużo prawdziwej bawolej mozzarelli i sos pomidorowy gotowany godzinami. Taki prawdziwy pomidorowy sos wymaga czułości, wytrwałości i kilku godzin na malutkim gazie. Bez tego nawet najlepsze pomidory nie odwdzięczą się słodkim wyrazistym smakiem słońca. Tę sztukę opanowałam. Znam już sekretny składnik sosu pomidorowego, i jestem w stanie go gotować godzinami. Tak, wiem gdzie kupić niedrogą ale prawdziwą mozzarellę. Ale nic z tego wielkie nie wyjdzie, jeżeli nie opanuję sztuki idealnego ciasta…
    Jest na świecie pewien człowiek, którego dusza zawsze pozostanie mi bliska. Dusza, która znalazła się w tej pizzerii razem ze mną kilka lat temu. Pizzerii, która na zawsze zostanie miejscem w którym narodziła się wielka przyjaźń. Ten smak, który zaserwowano nam na talerzu,na zawsze zostanie smakiem naszej przyjaźni. Aromat wypiekanego ciasta na kamieniu na zawsze będzie przypominał mi o naszych nocnych rozmowach i dyskusjach. Próbuję odtworzyć ten smak i zapach od kilku lat w swojej kuchni. Coś mi się wydaje, że ten kamień to moja piątka część sagali, ostatnie ogniwo, jeden grosz do miliona… Więc pozwólcie, że w dzisiejszym świecie konsumpcjonizmu odpowiem na pytanie dlaczego kamień ma być mój.
    Ja nie chcę go mieć dla posiadania, ja chcę móc być we Włoszech będąc w swoim domu !!!

  • Kasia

    Może wreszcie spróbowałabym w domu zrobić własną pizzę… 🙂

  • Dominika Anna

    Chciałabym wygrać taki kamień, aby (to oczywiste!) zrobić pizzę, z którą mogłabym mieć romans jak bohaterka „Jedz, módl się, kochaj”.
    Uwaga, będzie cytat: „Poszłyśmy więc z Sofie do Pizzeria de Michele i te pizze, które właśnie zamówiłyśmy – doprowadzają nas do szaleństwa. Ja tak uwielbiam tę swoją, że w całym tym rozgorączkowaniu zaczęłam wierzyć, że ona może odwzajemniać moje uczucie. Nawiązuję z tą pizzą bliski związek, prawie romans.” (str. 121 wydanie I, jakby ktoś szukał).

    Też tak chcę 🙂

  • Pingback: Trafiła pizza na kamień()

  • Sylwia

    Jak pizze przełożyć na kamień z deski? Mi zawsze się rozlatuje i robi się paćka..

    • Sylwia, najlepszym sposobem jest dać trochę mąki na deskę wtedy pizza bardzo łatwo się z niej zsuwa 😉