Frytki belgijskie czyli kielecka wyprawa foodingowa

Kilka dni temu Kuba na Facebook’u napisał, że w Prosiaczku wprowadzili frytki belgijskie. Nie trzeba było długo mnie namawiać, bardzo szybko umówiliśmy się, że wieczorem idziemy na fooding.

Na pierwszy ogień oczywiście wybraliśmy Prosiaczka i jego całkiem niezły wybór frytek. Zamówiliśmy frytki belgijskie duże i małe, frytki z bekonem duże i małe oraz frytki tradycyjne z „prosiaczkową” przyprawą również duże i małe. Pani miała mały problem ze zrozumieniem naszego zamówienia, ale po chwili wszystko udało się poprawnie zapisać i zanieść „na kuchnię”. Na czas oczekiwania dostaliśmy po małym kubeczku bardzo słodkiej herbaty.fooding01

Do frytek belgijskich przysługuje jeden sos, każdy następny można zamówić za 1 zł. W menu jest ich kilka – najbardziej podobał mi się Cacik (pisownia oryginalna), ale kelnerka w momencie zamówienia poprawiła mnie, że jest to tzatziki (może powinna poprawić menu…). Frytki belgijskie są grubsze niż standardowe oraz świetnie usmażone – smaży się je 2-krotnie, po to żeby były mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz. Porcja duża to koszt 7 zł, natomiast mała 5 zł – przy czym jest znacznie mniejsza, więc wychodzi nieopłacalnie (za to ma fajniejsze opakowanie). Muszę przyznać, że takie frytki jadłem pierwszy raz –  bardzo mi smakowały i chętnie wrócę po nie do Prosiaczka.

fooding06

Frytki z bekonem różnią się od frytek zwykłych jedynie tym, że obok na talerzu dostaliśmy kilkanaście plasterków usmażonego bekonu – szczerze mówiąc spodziewałem się czegoś więcej. Frytki jak frytki, w odróżnieniu od belgijskich, te nie urzekły mnie swoim smakiem.

fooding05

Gdy nasza potrzeba frytek została już zaspokojona, udaliśmy się zobaczyć co nowego oferuje Renament. Uznaliśmy, że frytki to przystawka, więc zamówiliśmy rosyjską zupę z piwa (8 zł), barszcz ukraiński (9 zł) oraz soljankę czarnomorską (6 zł). Standardowo, nie musieliśmy zbyt długo czekać.

Barszcz ukraiński był bardzo dobrze zrobiony, miał piękny kolor i smakował naprawdę świetnie.

fooding04

Soljankę próbowałem po raz pierwszy i dowiedziałem się, że jest to zupa robiona na bazie wody z ogórków kiszonych (smak mocno wyczuwalny) z przeróżnymi dodatkami – ciekawe połączenie, warto spróbować.

fooding02

Niestety zupy piwnej nie polecę, bo totalnie nie trafiła w moje gusta. Smakowała jak ugotowane piwo bez żadnych przypraw, obroniły ją za to zapiekane serki, które były z nią podane.

fooding07

Po zjedzeniu zup, zostało nam już mało miejsca, więc udaliśmy się do Literatki. Wybór padł na malutkie niespodzianki (2 zł) – nie opiszę dokładnie co to jest, wrzucę tylko zdjęcie – żeby nadal zostało niespodzianką, oraz tradycyjnie na tatara (12 zł).

fooding03

Wydaje mi się, że Literatki nie trzeba chwalić – jej tatar jest już sławny w Kielcach, a niespodzianki są moją ulubioną rzeczą u nich!

Na koniec polecam wpis Kuby, o frytkach belgijskich.

Macie ochotę wybrać się z nami na następną wyprawę foodingową? Nie ma problemu – po prostu dajcie znać!

  • Jakub | tymrazem.pl

    Bardzo udane wyjście 🙂 Pojadłem za kilka dni – chociaż mała ochota na kebab potem się pojawiła 😉